Prolog
Noc. Dach wysokiego budynku.
14-letnia dziewczyna. Myśl, że nikt jej nie kocha.
Nagle usłyszała stłumiony krzyk.
Nie wiedziała kto krzyczy, może to była ona sama. Krok w przód. Później już
tylko ciemność…
Czerń. Otchłań. Nic innego się
nie liczyło tylko dominująca czerń…
Później nic, pustka… Brak
jakichkolwiek uczuć…
Aż nagle biel… Oślepiająca biel…
i ciepło. Nareszcie coś zaczęłam czuć. Później doszła niewytłumaczalna radość i
ożywienie, a na końcu strach, bo uświadomiłam sobie, że umarłam…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz